27
Mar
2017

FANTAZJE EROTYCZNE…

z dr. Alicją Długołęcką rozmawia Paulina Reiter

Bądźmy paniami samych siebie, swojej seksualności. Nie oczekujmy księcia na białym koniu lub dominującego hydraulika, by wyzwolił w nas jakiegoś demona. Jeśli chcemy ostrego rżnięcia, to zapewne chcemy też lizania za uchem i dmuchania w kark. W pełni jest pies pogrzebany. W nomenklaturze seksuologicznej o fantazjach kobiecych się mówi „secret garden”.
A o ogród trzeba zadbać.

Poprosiłyśmy czytelniczki „Wysokich Obcasów”, by przesyłały nam swoje fantazje erotyczne. I przyszły.
Dołączyły do fantazji, które zbieram od lat. Powstanie książka. Zbieram je z uwagą, bo dzięki nim można dotknąć istoty kobiecej seksualności. Zazwyczaj fantazje erotyczne traktuje się jako produkt uboczny seksualności. Ja sądzę, że stanowią jej rdzeń. Jakie było pani pierwsze wrażenie po przeczytaniu fantazji czytelniczek?

To często literatura erotyczna, świadcząca o dużej wrażliwości. Bałam się wulgarności. W artykułach o fantazjach erotycznych kobiet najczęściej pojawiają się stada hydraulików i czarnoskórzy strażacy gwałciciele z wielkimi sikawkami.

A coś w tym złego? Od razu uprzedzam, że nie będziemy wartościować fantazji, bo to wolna strefa naszej wyobraźni. Nie uniknęłyśmy jednak subiektywizmu i w ramach „konkursu” wybrałam tę, która jest wielowymiarowa, symboliczna i bardzo zmysłowa. Czytelniczka pisze: „Nadróbmy to szybko. Ziemia jest jeszcze zimna, jej zapach przygniata sterczącą zieleń traw. Uginamy się pod ciężarem kwietnia. Zdjęłam kurtkę, żeby położyć ci pod plecy. Trzęsę się, choć wcale nie jest zimno. Już dawno zapomniałam o posiwiałej korze, szronie i kamieniach(…).Czytałam, że w takich chwilach powinno się czuć euforię i szaleć, tracić panowanie nad sobą. Ja wolę patrzeć jak drżą ci powieki i bieleją ramiona. Jest ciepło, spójrz, właśnie zakwitła pierwsza dzika śliwa. Kwiecień wdziera się do serc”.

O czym świadczą nasze fantazje?

Możemy oczywiście traktować je jako wyraz pewnych tęsknot, ale nie diagnozujmy czy zaspokojonych czy nie. Interpretacja każdej nadesłanej fantazji byłaby nadużyciem. Nie znając kontekstu życiowego ich autorek to nie ma sensu. Sprowadzałoby się do prostackiej konkluzji, że oto jakieś niezaspokojone kobiety spisały swoje fantazje. Możemy to potraktować jako intymną, otwartą dyskusję na temat ścieżek kobiecej wyobraźni- tylko i aż tyle. Też byłam zaskoczona, jak subtelne są fantazje czytelniczek WO. To tak, jakby kobiety w Polsce, prawdopodobnie te o otwartych umysłach, wykształcone, zapracowane, mieszkanki miast, bardzo tęskniły za niuansami emocjonalnymi i prawdziwą zmysłowością. Ogarnęła mnie seksuologiczna melancholia, przypomniały mi się słowa profesor Magdy Środy, że wiele Polek jest już gotowych na partnerstwo, a polscy mężczyźni o wiele rzadziej. Bo te fantazje są wyrazem rozbudzenia na „głębszych poziomach” i otwartości na seks. I to nie tak, jak się stereotypowo kojarzy wyzwolenie, że kobiety są gotowe na przekraczanie wszelkich granic i odgrywanie gwiazd porno. Często we wstępie do tych fantazji pojawiała się uwaga, że czytelniczki marzą, by je zrealizować z mężem, po kilku latach małżeństwa. Albo, że mają mężów i dzieci, ale marzą o mężczyznach z przeszłości. Albo, że jeszcze nie są na takim etapie znajomości, żeby przed mężczyzną, z którym są, w pełni się otworzyć, ale ich fantazje są wyrazem ich gotowości na pełne przeżywanie seksu. Szkoda, że z jakichś przyczyn nie mogą realizować tych potrzeb.
Jedna z czytelniczek pisze: „Choć innym moja fantazja erotyczna wyda się codziennym zwykłym seksem marzę o tym, by mój partner mnie dotykał przy przygaszonym świetle w pokoju, w blasku świec, gdy ja w seksownej bieliźnie leżę bezpiecznie na środku wielkiego łóżka, w ciemnoczerwonej jedwabnej pościeli. Kochamy się bez pośpiechu, tym razem jest tylko dla mnie.”

„Tym razem jest tylko dla mnie”- to ważne. I to, że się kochają. Najprostszy wyraz erotycznej tęsknoty. W tej wypowiedzi wyczuwa się presję, że jeśli chcemy się uważać za kobiety otwarte, powinnyśmy pójść w kierunku jakiegoś ekstremum. Pseudoestremum oczywiście. To raczej wzorce promowane przez kulturę masową. Często kompletnie rozmijają się z naszymi marzeniami i emocjami. Smutne, ze wyrażanie potrzeb seksualnych w prosty, oczywisty sposób uznajemy za wstydliwe. Tak jak rozmawianie o chorobie i śmierci. Potrafimy swobodnie rozmawiać o punkcie g i o orgazmie. A o zwykłej, ludzkiej potrzebie bliskości erotycznej już nie, bo to krępujące.

Po co fantazjujemy?

Wiadomo od tysięcy lat, że kobiety mają olbrzymią wyobraźnię erotyczną, a jeśli jest to poparte praktyką, to się robią „nienasycone”. Takie opinie obowiązują w islamie i hinduizmie, pośrednio w chrześcijaństwie, gdzie właśnie z tych powodów przykłada się dużą wagę do kontroli kobiecej seksualności. Seks zaczyna się w głowie. Jeśli więc pani pyta o funkcje fantazji to podstawową jest to, że stymuluje nas seksualnie. Tak jak pornografia podnieca mężczyzn, tak fantazje podniecają kobiety. Wyobraźnia erotyczna to trzon naszej seksualności. W literaturze seksuologicznej podkreśla się, ze mężczyźni są ubożsi w tej sferze. Ja jak zwykle stanę w ich obronie i postawię tezę, że ta różnica to raczej kwestia wzorców kulturowych i treningu.

Czy to znaczy, że kobieta która nie fantazjuje jest zblokowana?

Być może tak. Bardzo zachęcam kobiety do fantazjowania. Ale świadomego.

Czyli?

Można to porównać do medytacji- świadomego kierowania swojej uwagi na energię seksualną. W nomenklaturze seksuologicznej fantazje kobiece określa się mianem „secret garden” – „tajemniczy ogród”. A o ogród trzeba zadbać. Można go pielęgnować, kreować, zmieniać. On sam zmienia się w zależności od pór roku, fazy życia, nastroju. Możemy odkrywać w nim różne zakątki, posadzić w nim egzotyczne i piękne rośliny. Świadome fantazjowanie polega na tym, że same podejmujemy decyzję o tym, że to robimy lub nie. Wybieramy sobie czas i miejsce. Trenujemy w ten sposób wyobraźnię erotyczną.

Jak rozwijać swoje fantazje, jeśli jesteśmy zblokowane.

A jak pani myśli?

Może przez literaturę, film. Pamiętam jak ogromne wrażenie zrobiła na mnie skandaliczna książka Pauline Rege „Historia O.”

A na mnie opowiadania Anais Nin, które czytałam już jako dorosła kobieta. Literatura i filmy mogą nas poruszyć, sprawić, że odkryjemy, że coś nam zdecydowanie pasuje, jest zgodne z naszymi wewnętrznymi skryptami, ukrytymi przed nami samymi. Możemy też oglądać pornografię np. tę kobiecą, o której rozmawiałyśmy, ale dobrać taką, która przemawia do naszej wrażliwości. Nie warto zapychać wyobraźni byle czym.

W tym naszym ogrodzie są nie tylko piękne lilie, ale można też tam spotkać przerażające bestie.

Mogą tam znaleźć się rzeczy nie do końca zgodne z kanonami piękna, ale mające dla nas osobisty urok. Kojarzy mi się „Raz w roku w Skiroławkach” Nienackiego, kultowa książka w latach 80, musiałam to czytać jak byłam dość młoda. Był tam opis erotycznych spotkań młodej dziewczyny z nieznajomym mężczyzną w pociągu skojarzony z zapachem suszonych śliwek. Ten zapach miał dla niej już na zawsze seksualny wymiar. Ale nie każdemu musi odpowiadać zapach zeschniętych śliwek, tak jak nie musi komuś odpowiadać fantazja jednej z czytelniczek, w której kobieta kładzie się na zimnej ziemi i innej, która tę ziemię zjada!

Czy wkładanie zeschniętych badyli do pochwy, które pojawia się w jednej z fantazji jest piękne? Albo stymulacja dwoma penisami w muzeum regionalnym? Nie – ale liczy się tzw. kontekst i w tym kontekście nawet niezbyt apetyczny pan kustosz może być ekscytujący.

W fantazjach jest wszystko, jest pełnia. To, co się wydaje piękne może być jednocześnie bardzo niebezpieczne. A to co przyziemne, chropowate lub bezbarwne, co może się kojarzyć z rozkładem, rozpadem, może zawierać w sobie ukryty sens. To może być coś pierwotnego, bezpiecznego. Może się nawet wiązać z myśleniem o rozkoszy w kategoriach śmierci i seksu. Przecież w przeżywaniu orgazmu jesteśmy tak bliskie uczuciu rozpływania się w niebycie. To, co w życiu może wydawać się negatywne i przerażające, w wymiarze fantazji staje się naturalne, piękne i oswojone.

Można przesadzić z fantazjowaniem? Rozerotyzować się za bardzo?

Jesteśmy wolnymi, myślącymi ludźmi i w fantazjach, jak i we wszystkim innym – oglądaniu telewizji, jedzeniu, spotykaniu się z mężczyznami – powinnyśmy zachować umiar. A jeśli już podejmować ryzyko i przekraczać granice to ze świadomością, że może zaboleć. Nie widzę zagrożenia, jeśli człowiek zachowuje przytomność umysłu. Chyba, że ma jakiś olbrzymi deficyt związany z niezaspokojeniem jakichś potrzeb seksualnych. Z drugiej strony fantazjowanie jest o wiele bezpieczniejsze niż wchodzenie w ryzykowne relacje z jakimiś facetami z internetu. I bezpieczniej i przyjemniej. I zmysłowo.

Fantazje zmieniają się wraz z wiekiem?

Zmieniają się tak, jak się zmienia kobieta. A kobieta z wiekiem albo staje się coraz bardziej świadoma siebie, albo coraz mniej, kiedy wpada w kierat życia, w scenariusz, który ktoś za nią pisze. U dziewczyn młodszych widać, że w fantazjach bardziej próbują się podporządkować wzorcom, które oferuje im kultura, zwłaszcza ta masowa i obyczajowość środowiska, z którego się wywodzą. Albo buntują się i próbują się z tego jarzma wyzwolić i nieświadomie stają się niewolnicami tego „wyzwalania”. Kobiety dojrzalsze często lepiej znają swoje pragnienia, nie boją się swoich fantazji i potrafią im się przyglądać z dystansem, a niekiedy ze wzruszeniem lub przymrużeniem oka. Ale jest też grupa kobiet, które karmią się tym, co ich seksualność niszczy i zabija.

Czym?

Rozpamiętywaniem urazów i kreowaniem toksycznych, czarnych scenariuszy. Ale również tęsknotą za tym, czego w życiu nie mają, za seksem który pamiętają z młodości, w czasach kiedy jeszcze czuły w sobie tę energię.

Jeśli żyjemy według narzuconych wzorców, z którymi się nie identyfikujemy, to chodzimy z taką energią jak kamieniem w dole brzucha i nie wiemy zupełnie jak z niej skorzystać.

Pamięta pani naszą rozmowę o pożądaniu? Mówiłyśmy, że możemy poszukiwać tej energii szurając jesiennymi liśćmi pod stopami jak dziecko albo sikając na skraju puszczy patrząc na żurawie. Fantazje erotyczne są potwierdzeniem tego, że seks jest w nas, że to pewna energia, która rozlewa się tam, gdzie może popłynąć dalej.

Dzięki fantazjom uczymy się jak kierować tą energią. Ale nie tego jesteśmy uczone, raczej jesteśmy uczone kontroli polegającej na jej wewnętrznym cenzurowaniu i wygaszaniu.

Idziemy na żywioł.

Tak, jak mamy szczęście i dzieło przypadku sprawi, że się z tą energią skontaktujemy. Ale często tak się nie dzieje. To jeden z podstawowych celów mojej pracy z kobietami, żeby stały się paniami samych siebie, swojej seksualności. Bo w naszą kulturę wpisane jest, że ma przyjechać książę na białym koniu, albo ten dominujący hydraulik i on ma w nas wyzwolić jakiegoś demona. A to my same mamy w sobie wyzwalać demona przy autentycznym partnerze. Autentycznym czyli realnym i takim, który jest tego wart. I wtedy będziemy mogły się skoncentrować na tym, żeby seks sprawiał rozkosz i jemu.

Dlaczego kobiety tak często fantazjują, że są wiązane, krępowane, nie mogą się ruszyć, a mężczyźni robią z nimi „wszystko”.

Trochę statystyki. Z badań wynika, że połowa Polek marzy o przeszłości. Świadczy to o pewnym infantylizmie. Koncentrujemy się na tym co było, więc nie mamy świadomości tego, kim jesteśmy w tym momencie życia.

Co trzecia kobieta fantazjuje o gwałcie. Kompletnie inne wyniki są we Francji i w Ameryce. To daje do myślenia. Dlaczego polskie kobiety tak często marzą o seksie z elementem przemocy? Nie można przecież tego brać dosłownie! U Francuzek więcej jest na przykład marzeń homoseksualnych. Dość dużo fantazji homoerotycznych było wśród fantazji naszych czytelniczek. Może to jest jakiś pozytywny objaw, że męska dominacja nie jest niezbędna do poczucia wyzwolenia seksualnego. Bo tych fantazji również nie można interpretować dosłownie w kontekście orientacji seksualnych .

Dalej: co piąta Polka fantazjuje o seksie grupowym, a co dwudziesta, że jest obserwowana.

Fantazjujemy o namiętnych obcych kochankach, o seksie z odrobiną przemocy, w deszczu, pod prysznicem, na plaży. Czasami ci kochankowie mają cechy osób znanych, słynnych.

I teraz wróćmy do fantazji naszych czytelniczek. Pierwsza fantazja, która rzuca mi się w oczy opiera się na baśni o Śpiącej Królewnie.

„Jedno z partnerów udaje, że jest pogrążone w głębokim śnie, podczas gdy drugie zaczyna go dotykać, głaskać, kąsać, łaskotać, a drugiej osobie nie wolno nawet drgnąć. W tej fantazji podnieca mnie to jak blisko muszą być partnerzy, żeby pozwolić drugiej osobie robić ze sobą wszystko na co ma ochotę, oraz poczucie władzy i dominacji, kiedy jest się tą osobą, która stara się swoim dotykiem zbudzić Śpiącą Królewnę ze snu”

Śpiąca Królewna jest kobietą, którą czeka na księcia. Zasnęła bo się ukłuła wrzecionem i poleciała jej krew – symbol miesiączki i budzącej się seksualności. A inna księżniczka – Śnieżka – bo zjadła jabłko. Też symbol seksualności. Wnioskujemy z tego, że budząca się dziewczęca seksualność ma pozostać uśpiona do momentu, kiedy pojawi się książę i ją rozbudzi. Taki skrypt kulturowy, że ho ho! Odsyłam do „Bajek rozebranych” Katarzyny Miller. Nie jesteśmy odpowiedzialne za swoją seksualność. W fantazjach ten motyw pojawia się bardzo często – najlepiej jak śpię, albo jestem związana, w coś uwikłana, nie mam wpływu na to co się ze mną dzieje, jestem odurzona, czasem pod wpływem alkoholu, czasem ktoś mnie namawia w taki sposób, że staję się bezwolna. Chodzi o to, że nie ja podjęłam tę decyzję. Ja tej sytuacji tak naprawdę nie chciałam, tylko ona „stała się sama”. Sprawił to ten nieznajomy, nie znający sprzeciwu kochanek- monter, strażak, policjant- uosobienie męskiej, pierwotnej, obezwładniającej siły.

Kobiety, wyzwalajcie się! I nie neguję męskiego pierwiastka, wręcz przeciwnie, zachęcam do pełniejszej konfrontacji z nim. Ale o tym porozmawiamy innym razem.

Kolejna fantazja rozgrywa się w teatralnej scenerii, przy świecach, w maskach. „Jedną z moich fantazji jest bycie wiązaną przez grupę seksownie odzianych mężczyzn i kobiet. Leżałabym na stole, całkiem naga pod badawczym wzorkiem wszystkich zebranych, drżałabym, ponieważ byłabym jedyną całkiem nagą osobą, czułabym swoją bezradność i obnażenie, ale nie odważyłabym się podnieść, ani zaoponować, gdyby jedna z osób zbliżyłaby się do mnie i zaczęłaby przywiązywać moje kończyny, boleśnie powoli, zmysłowo, do nóg stołu (…)”. Dlaczego kobiety marzą o tym zniewoleniu?

Powtórzę – żeby nie być odpowiedzialną za to wszystko, co się dzieje. Odpowiedzialną za moc, która ujawnia się dopiero za pomocą pocałunku księcia, czy w trakcie orgii rodem z filmu „Oczy szeroko zamknięte”. Dużo mamy takich fantazji w tym zestawie, np.: „Jestem naga i czuję dumę i wstyd. Mam na sobie tylko wielką, ozdobioną piórami maskę, oraz obrożę ze smyczą na szyi. Przywiązują mnie do metalowego krzyża, mam rozciągnięte ramiona i rozciągnięte ramiona i rozszerzone nogi, tak, że zgromadzeni widzą najintymniejsze miejsca mojego ciała”. Znowu mamy tę sytuację, kiedy to, co się dzieje nie jest od nas zależne, popełniamy straszliwe świętokradztwo, gdy jesteśmy związane, poniżone, a nasza seksualność pokazuje swoją twarz.

Zaznaczyłam sobie taki fragment: „Smak strachu jest przyjemny i sprawia, że jestem coraz bardziej podniecona. Coraz bardziej pragnę tych wszystkich ludzi. Kobiety są piękne. Na rozkaz mężczyzn zaczynają mnie dotykać. Robią to delikatnie i z czułością, doskonale wiedzą co lubię najbardziej” i dalszy opis „zdecydowanym, silnym ruchom mężczyzn cały czas towarzyszą czułe, ciepłe pieszczoty kobiet. Całuję się z nimi, patrzę w oczy, widzę współczucie ale i zazdrość. Szorstkie męskie dłonie ściskają moją szyję, przeżywam kolejne orgazmy pobudzona jednocześnie przez kobiety i przez mężczyzn”.

I dalej jeszcze jest o tym, że kobieta po tym wszystkim jest całkowicie wyczerpana. Czyli poddaje się, robią z nią co chcą, aż do utraty sił. Bo często kobiety swoją seksualność odbierają jako coś totalnie obezwładniającego. Często ta siła pojawia się jako natura- przyroda, czyli coś potężnego i kompletnie niezależnego od woli.

Ale jest też tak, że to my zniewalamy w fantazjach.

Bo z drugiej strony jeśli się czemuś poddajemy, to też chcemy mieć nad tym kontrolę. Chcemy mieć i to i to. I te delikatne pieszczoty kobiet i szorstkie dłonie mężczyzn. Albo może się zdarzyć tak, jak w fantazji jednej czytelniczki, że rozpina kobiecie bluzkę, pieści jej piersi a potem wkłada rękę w majtki a tam jest penis. W naszej kulturze mamy taką skłonność, że lubimy myśleć w kategoriach czarne-białe, albo-albo. Jeśli jesteśmy zdominowane to już nie dominujemy. A to są dwie strony tego samego medalu. Jeśli chcemy ostrego rżnięcia to też zapewne chcemy poczuć jego ciekawski język na swoim uchu i oddech na karku. W tej pełni jest pies pogrzebany. Nasza czytelniczka pisze: „Możecie uznać, że naoglądałam się za dużo filmów XXY, albo że chcę mieć wszystko naraz, ale po zdjęciu spodni chcę wsunąć rękę w jej majtki, przesuwać dłonią po sztywnym i płonącym penisie. Chcę go objąć ustami podczas gdy jej ręce będą błądzić po moim ciele”. Tak! To dokładnie wyraża tę potrzebę i nie jest to raczej fantazja homoseksualna. Przyzwyczajeni jesteśmy, że może być albo sado albo maso, albo homo albo hetero. Nie. W tajemniczym ogrodzie wyobraźni chodzi o pełnię, przekraczanie wyznaczonych granic i patrzenie co jest za i pomiędzy nimi.

Spójrzmy na fantazję w biurze z papierosem. „Mam na sobie ołówkową spódnicę, szpilki, obcisłą dość elegancką bluzkę, żakiet, długie włosy spięte, szyja odsłonięta. Wchodzę do nowoczesnego wnętrza. Pełen luksus”. W tym biurze nasza bohaterka spotyka blondynkę o zgrabnych łydkach. „Jest piękna, ponętna, dość typowa i zachwycona mną. Traktuję ją z wyższością i rezerwą. Lekko rozchylam kolana i podpieram się rękami, słowa stają się coraz bardziej dwuznaczne (…). Jest namiętna lecz lekko onieśmielona, za to ja ciągle oziębła i lepsza. Całuje mój biust, a ja kładę rękę na jej głowie i zniżam ją gwałtownie w dolne okolice ciała. Jest zachwycona, cieszy się, że wykazałam inicjatywę posyłając ją w dół. To niemożliwe dla niej, że ja – ta wspaniała, piękna, seksowna kobieta biznesu, chcę by ona mnie całowała i by mnie pieściła. Czuje, że mam wymagania i bardzo się stara. Używa rąk, ust i języka. A ja? Stoję w rozkroku w moich szpilkach, szarpiąc delikatnie jej włosy, od czasu do czasu dotykając swoich piersi, z delikatnie przyspieszonym oddechem i cienkim papierosem w ręku.”

To dokładna odpowiedź na tę przywiązaną panią pieszczoną przez tłum kobiet i mężczyzn, którzy robią z nią co chcą. To może być fantazja autoerotyczna, w której kobieta jest zarówno tą uległą i onieśmieloną i tą dominującą i śmiałą.

Mamy też fantazje o trójkątach. Jedna z nich opisuje scenę w której kobieta leży w łóżku z zawiązanymi oczami i myśli, że jest pieszczona przez mężczyznę, podczas gdy jest pieszczona na zmianę przez mężczyznę i kobietę, która została namówiona (zmuszona) do tego, by zachować ciszę i się nie ujawnić.

Mężczyzna rozdaje karty. Nasza czytelniczka pisze: „Chciałabym krzyczeć: pieprz mnie, rżnij mnie. Ale wiem, że tym razem będę miała orgazm w ciszy”. Pojawia się kolejny motyw związany układami zależnościowymi, czyli chęć zadowolenia mężczyzny. Nie chcę używać tu takich słów jak służebna rola kobiety, ale jest to rola w której rozkosz mężczyzny jest podstawą. „Jestem wykonawczynią jego woli” mówi bohaterka tej fantazji. „Czuję w sobie jego spermę, kojącą wilgoć. Znak, że mój samiec jest zaspokojony. On całuje mnie i gestem odsyła do kuchni. Wiem, pomoże tamtej się ubrać i przytuli. Powie, że jest niezwykła, odgarnie jej włosy z czoła, pocałuje w usta. Zamkną się drzwi. Dopijemy wino, wygładzę pościel w łóżku”.

Obie kobiety są Nią. I ta która została i ta która wyszła, i ta która pieściła i tak która była pieszczona. Równie rozkosznie jest się czemuś poddać i nad kimś dominować. Jeżeli wykonujemy czyjąś wolę, to równie ponętne mogłoby być, jeśli ktoś wykona naszą.

Dlaczego kobiety tak często fantazjują o gwałcie?

To tak jak z wiązaniem, tylko jeszcze bardziej. Najczęściej jest to wyraz tego, że dochodzi do namiętności w ogóle bez naszego udziału. To ekstremalny wyraz zrzucenia odpowiedzialności na drugą osobę za pożądanie, które się pojawia. Proszę zwrócić uwagę jak mało jest fantazji opartych na bliskości, na kontakcie z drugim człowiekiem. Te fantazje „orgiastyczne” mimo, tego, że są bardzo wyestetyzowane, traktują partnerów dość instrumentalnie. Mężczyźni i kobiety, którzy się tam pojawiają są wyzwalaczami jakiś doznań.

Dlaczego kobiety fantazjują o bólu?

A jak pani myśli?

Nie mam pojęcia. Boję się bólu, więc nie fantazjuję o tym, że mnie będzie boleć.

Można tak typowo seksuologicznie odpowiedzieć na pani pytanie, że seks jest taką dziedziną w której zmienia się nam próg odczuwania bólu, że jest to kompletnie inny sposób odczuwania siebie i rzeczywistości, doświadczenie graniczne, jakim jest orgazm. Ale jeszcze bym do tego ogródka dorzuciła, że niektóre z nas mają wdrukowane, że nasza seksualność wiąże się z zagrożeniem- lękiem przed cierpieniem fizycznym i psychicznym, z bólem i z niczym szczególnie przyjemnym. Może tak być, że w fantazji pokonujemy ten ból i odnajdujemy rozkosz za jego progiem. Tylko, że to jest dość dramatyczna interpretacja- że musimy pokonać ten próg, żeby dotrzeć do tej nienazywalnej istoty seksualności, o której rozmawiamy.

A może kobiecość w kulturze jest taka delikatna, że jesteśmy tą płcią piękną i fantazja o bólu wiąże się z tym, że już mamy dość tego, że wszystko co kobiece ma być takie wydelikacone.

Może sobie pani dowolnie fantazjować na temat fantazji pani Paulino. Ale w moim odczuciu, takiej interpretacji będzie bliższa fantazja o dominującej kobiecie biznesu, albo kobiecie, która ma czterech paziów na usługach. To one nie chcą być takie wydelikacone w seksie.

Nasze fantazje dość rzadko mają miejsce w sypialni. Częściej w jakiś barokowych wnętrzach, na łonie natury, gdzieś na działce. Z dala od domu.

Bo ważny jest tu wątek zawieszenia, oddzielenia spotkania seksualnego pełnego namiętności i żaru od życia codziennego. To może być syndrom tego, że nas, kobiety, życie codzienne obarcza wieloma problemami, gonitwą myśli: muszę odebrać dziecko z zajęć sportowych, mam jeszcze wizytę u dentysty, a potem wywiadówkę, na dodatek powinnam jeszcze wysłać kilka mejli, zrobić zakupy i wyprasować koszulę. Ta teatralizacja, śpiew operowy, maski jak i bycie na pustkowiu – jak w mojej ulubionej fantazji dotyczącej zimnej, kwietniowej ziemi – w lesie, to ucieczka od życia codziennego w miejsce odizolowane. Przeczytam pani jeszcze jedną fantazję: „Znajdujemy się o ogromnym, białym pomieszczeniu, jakby gdzieś zawieszonym, nie ma żadnych mebli oprócz łóżka, które jest jednocześnie podłogą i oprócz przezroczystych białych tkanin miejscami zwisających z sufitu. Jesteśmy tylko on i ja. Możemy tu uciec w każdym momencie, bo gdy to robimy w naszych rzeczywistościach zatrzymuje się czas. Gdy jesteśmy sami, zapada cisza. Słychać tylko oddechy. Czas płynie wolno, skupiony, onieśmielony”.

Seks potrzebuje ciszy. To nie znaczy, że nie można podczas seksu rozmawiać. To znaczy, że seks potrzebuje szczególnej przestrzeni i uwagi, i żeby w pełni go odczuwać nie możemy myśleć o prasowaniu.

W cytowanej fantazji czytelniczka pisze właśnie: „Nadróbmy to szybko! Ziemia jest jeszcze zimna, jej zapach przygniata, stercząca zieleń traw” Nadróbmy to, co straciliśmy, ten czas, który upływa na zabieganiu i niszczy autentyczny kontakt. Znajdźmy sobie taką niszę, takie miejsce, nawet jeśli jest puste i zimne, bo wypełnimy je swoim ciepłem. Trochę się zapędziłam, ale cóż, to wszystko przez ten „kwiecień wdzierający się do serc”.

Pięknie pisze o tym inna czytelniczka: „Wystarczyłby jeden wieczór, jeden wieczór w działkowym domku, skrytym w lesie nad brzegiem jeziora i nadzieja , ze nie będzie żadnego później i już byłoby wiadomo dlaczego, po co, kiedy i jak.” Kończę ten wątek – żeby się tak naprawdę wzajemnie odkryć, potrzeba do tego ciszy i przestrzeni.

Bardzo ważne są też te fantazje, gdzie kobieta nawiązuje kontakt ze swoim ciałem. „Czuję tylko pulsowanie narządów wewnętrznych i zapach ziemi, w którą chowam nos i jestem w półśnie, ale myśl o burzy trochę mnie niepokoi, zjadam trochę ziemi, jest pyszna i kojąca. Muszę iść uprasować koszulę myślę i chcę wstać”. Klasyczny opis sytuacji. Kobieta, która już prawie łapie kontakt ze swoją seksualnością, odrywa się od zmysłowych doznań, bo odzywają się „obowiązki”, ale pokonuje to „i chcę wstać, ale jakaś siła powstrzymuje mnie lekko i otwieram oczy prosto w słońce. Po dwóch sekundach kontury kobiety stojącej tuż nad moją głową staja się wyraźne i widzę potężną, atletyczną i kształtną postać, której Wenus nie śmiałaby dorównać”.

Niesamowite.

Znowu tak to odbieram, że to jest ona sama. Czująca moc swojego ciała.

Mamy też kilka takich realistycznych fantazji.

Są równie pełne namiętności. Te pozornie wulgarne fantazje, są jednocześnie zabawne, lekkie i nie ma w nich opresyjności. Czuje się, że są „zdrowe” tzn. że kobieta się świetnie bawi przyjmując manierę takiej świntuchy. Znajdźmy tę fantazję z muzeum regionalnego. Kobieta ze swoim mężem zostają zamknięci w muzeum regionalnym przez figlarnego kustosza, który namawia ich na wspólne harce.

„Ostatnio miałam taką rozpustną fantazję podczas wizyty w muzeum regionalnym (…). M dobrał się do macania mojej mokrej cipki. Po rozmasowaniu nadział mnie od tyłu. Oglądanie jak liżę innego bardzo go podniecało. Czułam się jak wynajęta dziwka i pozwalałam się tak traktować. Dotykali mnie wszędzie i traktowali jak klacz. Bili po pośladkach do czerwoności. Brali na podłodze, na stole. Prosiłam aby jednocześnie przerżnęli mnie na stojąco. To było cudowne! Rozpychanie przez dwa śliskie, spragnione kutasy, ruszające się na przemian. Oj lubisz na dwa baty, słyszałam.”

Mamy tutaj taką nieco rustykalną fantazję. Czuje się, że chodzi tu o taką sielską, wieśniaczą swobodę, która mogła się wyzwolić właśnie gdzieś w prowincjonalnym muzeum. Może nasza czytelniczka na sianie czy na łonie natury mogłaby dotrzeć do apogeum przyjemności seksualnej? To bardzo swobodna fantazja, taka z przymrużeniem oka.

Dlaczego w fantazjach tak często pojawia się nieznajomy mężczyzna?

A dlaczego seks tak siada w związkach? Bo nas zabija codzienność i niedogadanie w wielu sprawach życiowych. A kogoś nieznajomego można łatwo wypełnić dowolną treścią. To nam umożliwia swobodne sterowanie zachowaniami tej osoby w wyobraźni. Jest pozbawiona własnej woli. Możemy z nią zrobić rzeczy, których nie możemy zrobić z osobą realną. Im bliższy jest nam człowiek, tym będzie trudniej potraktować go instrumentalnie.

Jeśli jest obcokrajowcem, to jeszcze, w dodatku, nie można z nim porozmawiać i słowa niczego nie zepsują.

„Czasem wyobrażam sobie mojego męża i innego mężczyznę, którego znałam, znam, który mnie pożądał, ich razem, w jednym momencie…”

Kluczem jest tu „który mnie pożądał”. Ze statystyk wychodzi, że bardzo często fantazjujemy o byłych partnerach. Albo o osobach poznanych przelotnie- o sąsiedzie, który się do nas co dzień uśmiecha na klatce schodowej, albo o panu ze stacji benzynowej, który jak nam nalewa do baku i rozpoznajemy się wzrokiem to tak fajnie iskrzy, bo czujemy, że się sobie podobamy. Fantazjujemy często o osobach, które wysłały nam jakiś sygnał, bo to świetny bodziec do tego, żeby sobie pomarzyć. A ponieważ obowiązuje nas jakaś poprawność uczuciowa to czasami umiejscawiamy w tej fantazji również stałego partnera.

Czy mamy się dzielić fantazjami z naszym partnerem?

Nie. Bo czy naprawdę możemy się nimi podzielić? Fajnie by było, gdybyśmy mogli razem fantazjować i tworzyć wspólne fantazje. Ale tych indywidualnych raczej bliska osoba nie zrozumie lub zrozumie je opacznie. Może je brać zbyt dosłownie, do siebie, może być zazdrosna. Partner może nie wiedzieć dlaczego opowiadamy tę fantazję, (nawiasem mówiąc, czy my same wiemy?) i czy ma ją zrealizować? Zacznie znosić do domu jakieś dziwne gadżety, sznury, albo zapraszać kogoś do „trójkąta”. Gdybyśmy chciały wcielać w życie te nasze fantazje, to mogłoby się okazać, że jest to w rezultacie śmieszne, albo koszmarne i uwłaczające. Przecież niekoniecznie byśmy się dobrze czuły w tej smyczy na szyi penetrowane przez trzech nieznajomych mężczyzn. A na kwietniowej ziemi mogłoby być naprawdę za zimno. To w niczym nie umniejsza mocy tych fantazji. Jeśli działają na naszą wrażliwość, to są nasze i mają swoją tajemną moc.

Jak się uwrażliwić?

Tak jak uwrażliwiamy się na smaki, np. na wino i zaczynamy rozpoznawać z czasem jego gatunki. Zresztą seks i jedzenie mają ze sobą dużo wspólnego. Tak jak możemy stać się bardziej wrażliwe na dźwięki, tak samo możemy się stawać bardziej wrażliwe na bodźce o charakterze seksualnym- słuchowe, dotykowe, wyobrażeniowe. To znajdowanie śladów pożądania we wspólnym porannym piciu herbaty, odnajdowaniu kształtu jego ciała w koszuli porzuconej na krześle, zapachu w pościeli, dotyku jego ust na udzie, pierwszym skurczu w dole brzucha- wielu subtelnych sygnałów w relacji z człowiekiem z którym jesteśmy. Odkrywamy je i rozpoznajemy.

I jak już kiedyś powiedziałam można to rozpatrywać zarówno w kategoriach „kosmicznych”, kiedy rozkoszujemy się ciepłem pierwszych wiosennych promieni na skórze, albo zakładaniem miękkiego swetra, jak behawioralnych- bezpośrednio seksualnych. Jedno i drugie może być doznaniem erotycznym. W stanie takiego otwarcia potrafimy swobodnie, bez wewnętrznej cenzury odbierać to, co zmysłowo na nas działa. Bo zazwyczaj jest tak, że szybko pojawia się myśl- o rany, za bardzo mnie to rozbudza i jest w niezrozumiały sposób zagrażające. A chodzi o to, żeby odbierać ten bodziec i już. Nie oceniać go, ani mu się bezwolnie nie poddawać. Po prostu wyodrębnić go ze świata i zarejestrować: wyczuwamy pieszczący nasze zmysły zapach kawy (nie bez powodu, jest to erotyczny motyw wielu reklam) albo wyłapujemy widok mężczyzny z samochodu, który przejeżdża obok i ma tak fajnie obcięte włosy na granicy szyi. Przecież nie musimy od razu ani spuszczać powiek ani machać do niego kartką z numerem telefonu! Wystarczy, że odczuwamy to delikatnie na powierzchni skóry i jedziemy dalej.

http://www.wysokieobcasy.pl/…/1,96856,10415123,Fantazje_ero…

 

                                                      44329b0721d4a13a5e98f4db38c95e87
Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...
12
Mar
2017

CHORZY Z ZAZDROŚCI…

ZESPÓŁ OTELLA – CHORZY Z ZAZDROŚCI

Małgorzata Stańczyk

Otello, bohater dramatu Szekspira, zaślepiony nieuzasadnioną zazdrością, zabił ukochana żonę Desdemonę. To od jego imienia obłęd zazdrości nazywany jest też zespołem Otella.

Nieustannie sprawdzają, wypytują i śledzą, kontrolują esemesy i maile. Stale podejrzewają o zdradę, choć nie mają żadnych dowodów. Dlaczego niektórzy partnerzy tak się zachowują?

Narzeczony Agnieszki wciąż posądza ją o zdradę. Zabronił jej utrzymywania kontaktów z kolegami ze studiów i pracy. Jednego ze znajomych pobił, twierdząc, że mężczyzna zachowuje się szarmancko, by ją uwieść. Agnieszka nie potrafi policzyć, ile razy nazwał ją dziwką, oskarżając o seks z kim popadnie. Wyzwiska przeplatają się z wyrazami czułości i zapewnieniami miłości – przecież ją kocha. „Nie zawsze tak było, chociaż od początku bywał o mnie zazdrosny. Po zaręczynach to jeszcze się nasiliło. A najgorzej jest po paru piwach” – opowiada Agnieszka. „Mam wrażenie, że zaczęło się od takiego milczącego przeciągłego przyglądania się mi. Z czasem zaczął analizować każde moje zachowanie i nastrój. Jeśli byłam zbyt wesoła, oznaczało to, że mam kogoś na boku. Jeśli byłam smutna, mówił, że tęsknię za kochasiem”. Czasem przez tydzień lub dwa jest spokojnie, aż nagle narzeczony Agnieszki wykrzykuje, że nie da się dłużej robić w konia. O rzekomej niewierności partnerki opowiada też innym. Kontroluje jej esemesy i maile, sprawdza ją, wypytuje, śledzi. Po powrocie do domu wciąga powietrze i mówi, że czuje zapach mężczyzny.

Agnieszka w swoim doświadczeniu nie jest odosobniona. „Mój partner ciągle oskarża mnie o zdradę. Na cały dzień włącza kamerę i nagrywa drzwi, a po pracy ogląda, czy ktoś przychodził. Cały czas mnie śledzi, sprawdza, kontroluje” – pisze „Irys” na forum internetowym. Inna kobieta opowiada: „Też mam męża z chorą zazdrością. Na początku wymagał, bym się nie malowała, mówił, że źle się ubieram itp. (…) Zawozi mnie do pracy i przywozi, jestem na każdym kroku kontrolowana. Nigdy go nie zdradziłam, ale sama popadam w paranoję. Wydaje mi się, że wszystko robię źle”.

W internecie pod niemal każdą informacją na temat zespołu Otella wrze. Kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt osób dzieli się swoimi prze-życiami. Zwykle są to kobiety, ale zdarzają się także wypowiedzi mężczyzn – tych, którzy walczą z chorobą, i tych, których żony przez całe życie niesłusznie podejrzewają o zdradę. „Urojenia zazdrości to nie jest tylko problem mężczyzn. Powiedzmy to w końcu głośno” – domaga się sprawiedliwości jeden z internautów.

Zazdrość czy choroba?

Chorobliwa zazdrość nazywana jest zespołem Otella, obłędem alkoholowym lub obłędem zazdrości. Istotą problemu są urojenia związane z niewiernością partnera lub partnerki. Mimo że nie ma realnych oznak zdrady, osoba chora jest przekonana, że partner nie jest jej wierny. „Część specjalistów wiąże podatność na zespół Otella z zaburzeniami osobowości, szczególnie osobowością paranoiczną, którą cechuje stała tendencja do nadmiernej podejrzliwości” – wyjaśnia Maria Rotkiel, psycholog, certyfikowana terapeutka poznawczo-behawioralna. „Przyczyną takiego zachowania może być też uszkodzenie układu nerwowego spowodowane alkoholem. Nadużywanie alkoholu powoduje degradację układu nerwowego, czego objawem są m.in. urojenia, które w przypadku zespołu Otella przejawiają się patologiczną zazdrością”.

Nie jest jednoznaczne, dlaczego część uzależnionych od alkoholu mężczyzn zapada na zespół Otella, a inni nie. „Najprawdopodobniej jest to związane ze stopniem uszkodzenia układu nerwowego oraz predyspozycjami osobowościowymi i dotychczasowymi wzorcami zachowań” – tłumaczy Maria Rotkiel.

Ludzie o osobowości paranoicznej są też nadmiernie wrażliwi na porażki, przeceniają swoje znaczenie dla innych i mają skłonność do tworzenia spiskowych teorii. Zdaniem ekspertów przy występowaniu zespołu Otella nie bez znaczenia może też być tendencja do agresji, nieufność, skłonność do reagowania lękiem i złością w relacjach z bliskimi.

Otello bywa kobietą

Nazwa choroby nawiązuje do szekspirowskiego dramatu „Otello”. Bohater zaślepiony przez graniczącą z obłędem zazdrość zabija ukochaną żonę Desdemonę. Gdy potem przekonuje się, że kobieta była mu wierna, popełnia samobójstwo. Wbrew powszechnej opinii zespół Otella dotyka nie tylko mężczyzn. „Na »obłęd zazdrości« chorują także kobiety i osoby w starszym wieku, które cierpią na psychozę z powodu zmian w ośrodkowym układzie nerwowym” – mówi Maria Rotkiel.

Szekspirowski Otello zabija żonę, a później sam targa się na swoje życie. Czy los pary, z której jedno dotknięte jest chorobą, może być równie tragiczny? „Chory jest przekonany, że jest zdradzany, i w związku z silnym napięciem, frustracją, złością, które odczuwa, oraz ograniczoną zdolnością do kontroli swojego zachowania potrafi być agresywny. Jeśli dodatkowo jest pod wpływem alkoholu, może zachowywać się w sposób zagrażający życiu i zdrowiu innych osób. Alkoholik ma ograniczoną zdolność samokontroli, dlatego chory na zespół Otella pobudzony silnymi emocjami może stanowić poważne zagrożenie” – potwierdza Maria Rotkiel.

Agresja i lęk w zespole Otella są związane z zaniżoną samooceną i strachem przed rozstaniem i utratą partnerki. „Osoba z zespołem Otella, jak wszyscy chorzy cierpiący na psychozę urojeniową, jest przekonana o słuszności swoich podejrzeń i kieruje się silnymi emocjami” – dodaje ekspertka. Dowodem zdrady może być dosłownie wszystko: rachunek z kawiarni, paragon ze sklepu czy pięć minut spóźnienia. Wraz z rozwojem choroby cierpiący na nią co-raz więcej energii angażuje w kontrolowanie, śledzenie i inwigilację. Bywa na przykład, że instaluje podsłuch lub kamerę, sprawdza billingi telefoniczne, esemesy, pocztę internetową, wynajmuje prywatnego detektywa, kontroluje bieliznę osobistą i pościelową. Nieustannie wypytuje o każdy krok, posuwa się do agresji, by wymóc przyznanie się do winy. Objawy mogą się nasilać i czasowo ustępować, ale z reguły im dłużej trwa choroba, tym dotkliwsze symptomy. Z czasem chorego całkowicie pochłaniają urojenia zdrady.

Koniecznością jest więc podjęcie leczenia psychiatrycznego. Jego podstawa to rezygnacja z alkoholu i przyjmowanie leków przeciwpsychotycznych. Niestety, bardzo trudno zachęcić osobę chorą do leczenia się, bo nieufna wobec partnera uważa, że wmawia mu on chorobę, by zatuszować zdradę. Rzadko zdarza się, żeby pacjenci podejmowali terapię z własnej woli. Zazwyczaj decydują się na wizytę u psychiatry dopiero, kiedy bliscy stawiają ultimatum, lub z nakazu sądu.

Jak sobie radzić, żyjąc z Otellem

Focus: Jak reagować na natarczywe bezpodstawne oskarżenia o niewierność? Zaprzeczać, ignorować, przytaknąć dla świętego spokoju?

Maria Rotkiel: Przyznanie się do bezpodstawnych oskarżeń najczęściej tylko nasila problem. Chory, utwierdzony w swoich podejrzeniach, coraz bardziej dręczy ofiary. Stosuje przemoc psychiczną i fizyczną. Ryzyko agresywnego zachowania wzrasta z czasem, jest też związane z osobowością chorego. Pamiętajmy jednak, że agresja to nie tylko przemoc fizyczna i bezpośrednie zagrożenie życia. Ofiary nie są bezpieczne, bo są maltretowane psychicznie. Żyją w ciągłym strachu, są poniżane i prześladowane. Dlatego często zapadają na choroby psychosomatyczne wywołane stresem, i psychiczne, takie jak depresja czy zaburzenia lękowe.

Focus: Czy da się przekonać partnera o swojej wierności?

M.R.: Urojenie to objaw psychotyczny, czyli wiara w niedorzeczne, bezpodstawne, absurdalne przekonanie. Chory nie wie, że jest to wytwór jego fantazji, i jest przekonany o prawdziwości swoich podejrzeń. Nie da się mu po prostu wytłumaczyć, że się myli. Próby rozmowy powodują silną złość i wyzwalają zachowania agresywne. Właśnie na tym polega psychoza – na nieodróżnianiu fikcji od rzeczywistości.

Focus: A abstynencja pomoże?

M.R.: Jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, często wskazane jest leczenie farmakologiczne. Najczęściej są to leki stosowane też w leczeniu schizofrenii, i przede wszystkim psychoterapia, która pomaga w powrocie do odpowiednich, nieagresywnych zachowań.

Focus: Ludzie latami trwają w takich związkach, akceptując to, że partner nie chce poddać się leczeniu. Dlaczego?

M.R.: Jest wiele czynników odpowiedzialnych za bierną postawę w związku, w którym jest przemoc. Czasem jest to kwestia związana ze światopoglądem, czasem lęk przed zmianą, a cza-sem zaniżona samoocena i własne problemy, takie jak depresja, która jest częstym skutkiem pozostawania w przemocowej relacji. Wpada się w błędne koło przygnębienia i lęku. Im dłużej ofiara jest dręczona, tym ma mniej siły i motywacji do podjęcia konstruktywnych działań.

Focus: Rozwiązaniem wydaje się naleganie na rozpoczęcie leczenia.

M.R.: Najlepsze rozwiązanie to zmotywowanie partnera do podjęcia terapii indywidualnej i podjęcie wspólnej terapii, pomagającej w zbudowaniu relacji partnerskiej, wolnej od zachowań agresywnych. Osoba chora powinna być pod kontrolą psychiatry i pójść na odwyk, jeśli jest uzależniona. Utrzymywanie abstynencji, farmakoterapia i stała kontrola lekarza oraz psychoterapia indywidualna i rodzinna – to warunki konieczne leczenia. Do tego należy dodać motywację, czyli chęć pacjenta do poddania się leczeniu – jak wynika z mojego doświadczenia, o ten warunek jest najtrudniej.

http://www.focus.pl/czlowiek/zespol-otella-chorzy-z-zazdrosci-13851

  • na zdjęciu spektakl w Teatro Cagnoni di Vigevano we Włoszech

Fot. Vivi Magenta

 

 

otello-bohater-dramatu-szekspira-18632_l

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...
07
Mar
2017

ZABURZENIE PREFERENCJI SEKSUALNYCH…

ZABURZENIE PREFERENCJI SEKSUALNYCH (parafilie) 

– definicja, etiologia, leczenie

 Co to jest i jakie są przyczyny?

Mianem zaburzeń preferencji seksualnych bądź też parafilii określa się stan, w którym podniecenie seksualne lub satysfakcja seksualna pojawia się w odniesieniu do jakiegoś niezwykłego bodźca lub zachowania, różniącego się od tych, które są powszechnie uznawane za seksualnie pobudzające i satysfakcjonujące. Ogólnie rzecz biorąc, zachowania seksualne są prawidłowe gdy:

  • odnoszą się do partnera dojrzałego (fizycznie/emocjonalnie),
  • partner wyraża na nie zgodę (nie towarzyszy im przymus),
  • prowadzą do doznania przyjemności, rozkoszy (nie bólu lub upokorzenia),
  • nie szkodzą zdrowiu (fizycznemu/psychicznemu),
  • nie naruszają ogólnie przyjętych norm społecznych (np. zasady intymności).

Naruszenie któregokolwiek z powyższych kryteriów może (ale nie musi) wskazywać na występowanie parafilii, a więc preferowanie innych obiektów bądź zachowań seksualnych, aniżeli powszechnie uznane w danej kulturze lub społeczności. W zależności od tego, co dana osoba uznaje za szczególnie atrakcyjne i podniecające, a jednocześnie stojące w sprzeczności ze wspomnianymi zasadami, rozróżnia się rozmaite zaburzenia preferencji seksualnych, gdy zainteresowanie lub zachowania seksualne:

  • odnoszą się do osoby niedojrzałej, np. dziecka – mówimy o pedofilii;
  • nie uwzględniają zgody partnera – mówimy o sadyzmie, ocieractwie, ekshibicjonizmie, podglądactwie;
  • prowadzą do doznania bólu, upokorzenia, przykrości – mówimy o sadyzmie/masochizmie;
  • szkodzą zdrowiu (wiele rozmaitych parafilii);
  • naruszają ogólnie przyjęte normy społeczne, np. zasadę intymności poprzez obnażanie się w miejscu publicznym – mówimy o ekshibicjonizmie.

Nie każde jednorazowe zachowanie tego rodzaju musi wskazywać na występowanie u danej osoby parafilii (zaburzenia preferencji seksualnych). Jeżeli określony niezwykły bodziec (obiekt/zachowanie) pojawia się w postaci nawracających, silnych i pobudzających seksualnie wyobrażeń, potrzeb lub działań nakierowanych na jego zdobycie przez co najmniej 6 miesięcy i jeżeli osoba doświadcza z powodu tychże wyobrażeń, potrzeb lub działań istotnych problemów życiowych, zdrowotnych bądź społecznych, wówczas mówimy o podejrzeniu występowania parafilii (zaburzeń preferencji seksualnych).

Przyczyny

Pomimo prowadzonych badań nad genezą zaburzeń preferencji seksualnych nie opracowano jednej spójnej teorii wyjaśniającej. Spośród najczęściej występujących spotyka się teorie oparte na tezie, że dewiacje seksualne są skutkiem zaburzeń rozwoju seksualnego. Na podstawie tego założenia dwie szkoły myślenia – psychodynamiczna i poznawczo-behawioralna – opracowały koncepcje powstawania parafilii.

Z perspektywy teorii wywodzących się z klasycznej psychoanalizy perwersje seksualne są zatrzymaniem (fiksacją) lub powrotem (regresją) do wczesnodziecięcych form seksualności, które utrzymują się u danej osoby w życiu dorosłym. Wczesnodziecięca seksualność w formie szczątkowej zostaje zachowana w sferze świadomości, a sam akt perwersyjny ma formę rytuału, sztywnego wzorca niezbędnego do uzyskania orgazmu. Zdaniem przedstawicieli myśli psychoanalitycznej decydujące znaczenie dla rozwoju perwersji seksualnych ma lęk kastracyjny. Sam akt perwersyjny miałby być symbolicznym zaprzeczeniem kastracji.

Bardziej współcześni przedstawiciele teorii psychodynamicznych uznają, że oprócz wymienionych teorii popędów istotną rolę odgrywają relacje, jakim podlega osoba chora. Perwersje seksualne miałyby się odnosić do utrwalonych i stale ponawianych prób przekształcenia doświadczonych przez pacjenta wczesnodziecięcych urazów w triumf. Chory w fantazjach i zachowaniach perwersyjnych zaprzecza własnym traumom, jakich doświadczył ze strony opiekunów. Sposobem na odwet ma być zdehumanizowanie lub upokorzenie partnera lub siebie w perwersyjnym akcie seksualnym. Z kolei inne teorie psychodynamiczne zwracają uwagę, że sama perwersja seksualna może pełnić funkcję ucieczki przed bliską relacją. Chory z poczuciem zagrożenia utraty tożsamości angażuje się w czynności perwersyjne mające uchronić go przed nadmierną bliskością.

Teorie poznawczo-behawioralne zwracają uwagę na kształtowanie się parafilii w procesie uczenia się. Zachowania seksualne traktowane są jako wynik i konsekwencja nabywania i utrwalania nawyków na drodze powtarzania gratyfikujących czynności. Zdaniem przedstawicieli teorii uczenia, bodźce, które początkowo nie wywoływały reakcji seksualnej (były obojętne), przez dobór odpowiednich wzmocnień (pozytywnych lub negatywnych) nabierają znaczenia seksualnego i wywołują seksualną reakcję. W dalszej kolejności nabyte nawyki zostają poddane utrwaleniu poprzez stosowanie przez pacjenta zachowań masturbacyjnych. W procesie kształtowania i nabywania nawyków istotną rolę w narastaniu dewiacyjnych tendencji pełnią fantazje seksualne, jakim oddaje się chory. Przedstawiciele teorii społecznego uczenia wskazują na znaczenie pierwszych doświadczeń seksualnych okresu adolescencji, podkreślając, że zachowania wyuczone we wczesnej fazie dorastania są trwałe i z trudem ulegają wygaszaniu (tzw. teoria imprintingu – wdrukowania).

Jak często występuje?

Częstotliwość występowania parafilii nie jest jednoznacznie określona. Uważa się, że zaburzenia preferencji seksualnych częściej występują u mężczyzn, co nie oznacza, że zaburzenie to jest związane wyłącznie z płcią męską. Przypuszcza się, że istnieje znacząca liczba osób posiadających jakąś parafilię, które wybierają inne aniżeli preferowane, ale za to dopuszczalne obiekty i zachowania prowadzące do zaspokojenia seksualnego, nawet jeśli satysfakcja uzyskana w ten sposób bywa mniejsza. Badania oraz dane kliniczne dowodzą, że często zaburzenia o typie parafilii towarzyszą innego rodzaju zaburzeniom – zwłaszcza tym, które są związane z osłabieniem kontroli zachowań impulsywnych, np.: choroby psychiczne, zaburzenia wynikające z urazów mózgu, zaburzenia osobowości, zaburzenia emocjonalne, uzależnienia od substancji odurzających (alkohol, narkotyki) itp. Ponadto, zainteresowania czy też zachowania parafilijne (skoncentrowane na niezwykłym bodźcu) mogą się pojawiać u osób względnie zdrowych w sytuacjach obniżonej odporności emocjonalnej, przewlekłego stresu, przemęczenia bądź odurzenia substancjami.

Jak się objawia?

Wyróżnia się następujące rodzaje zaburzeń preferencji seksualnych:

  • Fetyszyzm – polega na tym, że część garderoby lub jakikolwiek inny przedmiot (tzw. fetysz) jest wystarczający do uzyskania podniecenia seksualnego oraz orgazmu (także oglądanie lub dotykanie części ciała partnera). Fetysze są przy tym zdecydowanie bardziej preferowane aniżeli sam partner
  • Fetyszyzm transwestycyjny – ubiór odmiennej płci pełni rolę fetysza, stąd ubieranie się i noszenie ubioru odmiennej płci wywołuje podniecenie seksualne, rozkosz i zaspokojenie
  • Pedofilia – skłonność do praktyk seksualnych z dziećmi, gdzie podniecenie seksualne wywołuje ciało osoby będącej przed okresem pokwitania lub na początku tego okresu
  • Ekshibicjonizm – polega na pokazywaniu własnych narządów płciowych innej, nieznanej osobie w celu osiągnięcia zaspokojenia seksualnego, przy jednoczesnym braku pragnienia doprowadzenia do stosunku seksualnego
  • Oglądactwo (voyeurism) – polega na tym, że podniecenie seksualne i rozkosz osiąga się przez skryte podglądanie innych osób rozbierających się lub wykonujących czynności intymne (np. kąpiących się, uprawiających seks)
  • Ocieractwo (frotteuryzm) – uzyskiwanie podniecenia seksualnego i rozkoszy poprzez dotykanie lub pocieranie genitaliami innych osób, przy wykorzystaniu możliwości zbliżenia się do nich w tłoku, np. w środkach komunikacji miejskiej
  • Masochizm seksualny – osiąganie rozkoszy seksualnej w sytuacjach związanych z całkowitym podporządkowaniem się i uległością wobec partnera seksualnego. Poddanie się przemocy drugiego człowieka sprawia, że zadawanie przez niego bólu fizycznego, upokorzenie lub poniżenie odczuwane jest jako rozkosz seksualna
  • Sadyzm seksualny – polega na odczuwaniu rozkoszy seksualnej związanej z dominacją i bezwzględnym podporządkowaniem sobie partnera. Jest to potrzeba całkowitego opanowania drugiego człowieka, zawładnięcia nim i podporządkowania go sobie w stopniu tak dużym, aby dowolnie można go poddawać nawet bólowi czy upokorzeniu

Co robić w razie wystąpienia objawów?

Występowanie objawów jest wskazaniem do zgłoszenia się na konsultację do specjalistów zajmujących się terapią zaburzeń seksualnych w celu ustalenia czy dane zachowania mieszczą się w kategoriach zachowań normatywnych, czy też wymagają podjęcia leczenia. Osobami zajmującymi się leczeniem są lekarze seksuolodzy, seksuolodzy kliniczni, lekarze psychiatrzy oraz certyfikowani psychoterapeuci.

Jak lekarz ustala diagnozę?

Podstawą do rozpoznania zaburzeń preferencji seksualnych jest szczegółowy wywiad obejmujący dane dotyczące rozwoju pacjenta i jego rozwoju psychoseksualnego. W przypadku parafilii opcjonalnie wykorzystuje się metody bazujące na pomiarze reakcji seksualnych pacjenta na określonego rodzaju bodźce. Metodę tę określa się mianem badań fallometrycznych.

Jakie są sposoby leczenia?

  1. Leczenie parafilii realizowanych pomimo braku zgody ze strony partnera (pedofilia, ekshibicjonizm, oglądactwo, ocieractwo)

W przypadku dewiacji seksualnych obejmujących podniecenie seksualne pomimo braku zgody ze strony partnera obiecujące wyniki przynoszą metody leczenia łączące techniki poznawcze oraz behawioralne.

Leczenie opiera się na poznaniu systemu myśli, błędnych przekonań i stereotypów, dewiacyjnych fantazji seksualnych oraz nastawienia emocjonalnego leżących u podstaw działania. W ramach pracy terapeutycznej m.in. poddaje się analizie etapy procesu decyzyjnego, prowadzącego do nadużyć (w literaturze określanego jako cykl dewiacyjny), co ma umożliwić pacjentowi odpowiednio wczesną interwencję i powstrzymanie się od zachowań przestępczych. W dalszej kolejności postępowanie terapeutyczne obejmuje modyfikację poznawczych (myślowych) elementów funkcjonowania pacjenta.

Powyższe metody psychoterapeutyczne najczęściej uzupełniane są o konkretne techniki obejmujące zachowania seksualne chorego. Pacjent w trakcie sesji terapeutycznych wyobraża sobie dewiacyjny akt seksualny – a następnie zostaje poddany działaniu nieprzyjemnych bodźców, np. inhalacji silnym przykrym zapachem. Innym wykorzystywanym w terapii zestawem ćwiczeń jest trening masturbacyjny, w trakcie którego pacjent, fantazjując na temat dewiacyjnych bodźców, doprowadza do wytrysku, a następnie kontynuuje masturbację cały czas wypowiadając własne fantazje seksualne. Zasadą powyższych ćwiczeń jest uzyskanie reakcji niechęci do wyobrażanych dewiacyjnych sytuacji – co w założeniu ma doprowadzić do trwałego wygaszenia pobudzenia seksualnego na nieodpowiednie sytuacje, osoby lub swoiste czynności.

W przypadku znacznego poziomu owładnięcia, obsesyjności seksualnej u pacjenta należy rozważyć włączenie leczenia farmakologicznego antyandrogenami, którego celem jest osłabienie lub zniesienie popędu seksualnego poprzez obniżenie stężenia testosteronu. Z uwagi na możliwe działanie niepożądane (zahamowanie spermatogenezy, możliwy przyrost masy ciała, zwiększona skłonność do zatorów i in.) leczenie to powinno się odbywać pod ścisłą kontrolą lekarza specjalisty. Z tych powodów zamiennie stosowane są również środki przeciwdepresyjne niewykazujące poważnych działań niepożądanych.

Czas trwania leczenia w przypadku parafilii przestępczych jest w zasadniczej mierze uzależniony od uzyskiwanych postępów. Terapia tego rodzaju zaburzeń seksualnych ma charakter długoterminowy. Programy terapeutyczne realizowane są przede wszystkim w placówkach o charakterze stacjonarnym oraz zamkniętym. Dominującą metodą terapii są spotkania grupowe, odbywające się z ustaloną wcześniej częstotliwością (najczęściej 2 razy w tygodniu po około 2 godziny). W przypadku parafilii przestępczych uznaje się, że zdecydowana większość osób poddanych leczeniu unika poszukiwania specjalistycznej pomocy w obawie przed konsekwencjami prawnymi własnego postępowania. Niektóre osoby dotknięte tego typu parafiliami mogą nie odczuwać potrzeby zmiany swoich preferencji seksualnych.

  1. Terapia parafilii – fetyszyzm, fetyszyzm transwestycyjny, masochizm seksualny, sadyzm seksualny

Odmienna sytuacja dotyczy zaburzeń preferencji seksualnych, których realizacja nie powoduje konsekwencji prawnych. Wśród specjalistów od lat toczy się dyskusja, czy tego typu parafilie należy obejmować specjalistycznym leczeniem psychoterapeutyczno-seksuologicznym. Istnieje pogląd, że perwersje seksualne realizowane w układzie partnerskim, przy akceptacji obojga stron, mogą stanowić istotne dopełnienie życia seksualnego. Jeżeli osoba, wprowadzając określonego rodzaju przedmioty (np. fetysze), zachowania (sadomasochistyczne), spotyka się z przychylną postawą partnera – parafilia może nie zakłócać gry miłosnej i prowadzić do wzrostu podniecenia. Przeciwnicy tego typu stanowiska wskazują, że istotą parafilii jest upośledzenie erotycznej więzi oraz utrzymania intymności w związku.

W takiej sytuacji przed rozpoczęciem postępowania terapeutycznego specjalista rozróżni samo zachowanie perwersyjne od jego intencji. Czynnikiem, który pozwala na odróżnienie normatywnych zachowań seksualnych od parafilii, jest intymność relacji. Perwersję rozpoznaje się wówczas, kiedy sam akt erotyczny ma służyć uniknięciu trwałej relacji opartej na bliskości emocjonalnej z partnerem. Bardzo często partnerzy osoby dotkniętej parafilią czują się wykluczone, sprowadzone do roli drugoplanowej – jeśli określona stereotypowa czynność, przedmiot są istotą kontaktu seksualnego niezbędną do uzyskania podniecenia. Z kolei osoby dotknięte takimi parafiliami, jak fetyszyzm, transwestytyzm, sadyzm i masochizm seksualny, często czują się winne, przeżywają poczucie wstydu – co może prowadzić do ograniczenia kontaktów seksualnych, poczucia osamotnienia i stanów depresyjnych. W tej sytuacji celem terapii jest redukcja cierpienia spowodowanego odrzuceniem przez otoczenie, wzmacnianie pewności siebie i uzyskanie stabilności emocjonalnej – a w perspektywie umożliwienie pacjentowi akceptację parafilnych skłonności.

Zachowania perwersyjne mogą również występować jako symptom nerwicowy (rozumiany jako forma obrony pacjenta przed nieuświadomionymi treściami konfliktowymi). W takiej sytuacji może to być wskazaniem do długoterminowej psychoterapii psychodynamicznej.

Jednym z celów leczenia w przypadku tej grupy pacjentów jest poznanie perwersyjności pacjenta i połączenie jej z całością funkcjonowania chorego – aby można równocześnie pracować nad zaburzonym zachowaniem i innymi aspektami życia. Pacjenci często mają trudność w łączeniu objawów parafilii z doświadczanymi stanami emocjonalnymi, zdarzeniami. Rolą terapeuty w tej sytuacji jest pomoc w uświadamianiu powiązania pomiędzy objawem (zachowaniem perwersyjnym) a jego znaczeniem (funkcją) dla pacjenta, a w dalszej kolejności zamiana stosowanych mechanizmów obronnych na bardziej jego dojrzałe formy.

Czy możliwe jest całkowite wyleczenie?

Preferencje seksualne są względnie stałe – rzadko ulegają zmianie lub samoistnemu wygaszeniu. Osoby z rozpoznaniem parafilii zazwyczaj samoistnie nie są zainteresowane zmianą sytuacji z powodu doświadczania przyjemności. Większość osób zgłasza się po pomoc pod wpływem doświadczanej presji – ze strony najbliższego otoczenia (rodziny, małżonka), w obawie przed konsekwencjami prawnymi lub z powodu nakazu sądowego (w przypadku zachowań seksualnych, których realizacja jest zagrożona karą). Przeszkodą w leczeniu jest zaprzeczanie – przekonywanie, że parafilie nie stanowią już dla pacjenta problemu. Terapię utrudnia niechęć pacjentów do skupiania się na parafilii. Komplikuje ją także częste współwystępowanie zaburzeń preferencji seksualnych, (zwłaszcza tych obejmujących kontakty seksualne realizowane wbrew woli drugiej osoby) z innymi zaburzeniami – z kręgu zaburzeń osobowości, uzależnień od środków psychoaktywnych (alkoholu, narkotyków, leków). Poddanie się leczeniu istotnie zmniejsza częstotliwość podejmowania zachowań dewiacyjnych przez osoby z zaburzeniami seksualnymi o typie pedofilii.

Co trzeba robić po zakończeniu leczenia?

  1. Leczenie parafilii realizowanych pomimo braku zgody ze strony partnera (pedofilia, ekshibicjonizm, oglądactwo, ocieractwo)

Zakończenie leczenia każdorazowo powinno być ustalane z terapeutą. Częstym zjawiskiem w leczeniu parafilii przestępczych jest przedwczesne kończenie lub przerywanie terapii. Po jego zakończeniu – rozumianym jako ukończenie podstawowego cyklu programu terapii – zaleca się udział w  cyklicznych spotkaniach profilaktycznych.

W znaczącej liczbie przypadków istotne znaczenie dla rokowań leczenia ma utworzenie odpowiedniego systemu kontroli. Mogą stanowić je osoby z najbliższego otoczenia (rodzina, znajomi, sąsiedzi) zdające sobie sprawę z problemów pacjenta, które na jego prośbę wyrażą gotowość do informowania specjalistów, kuratorów o niewłaściwym lub podejrzanym zachowaniu chorego. Badania wskazują, że na pozytywne efekty terapii wpływa również korzystanie z pomocy grup wsparcia. W przypadku tej podgrupy pacjentów mogą to być grupy samopomocowe, na przykład Anonimowi Erotomani lub też inne wyspecjalizowane grupy terapeutyczne. Istotną rolę pełni w grupie samopomocowej osoba, z którą chory powinien zawrzeć porozumienie, iż na wypadek pojawienia się nasilenia dewiacyjnych fantazji i/lub pragnień ich realizacji będzie mógł się z nią skontaktować. Fakt możliwości wyjawienia dewiacyjnych pragnień może znacząco zmniejszyć ryzyko powrotu do zachowań przestępczych.

Specjaliści zajmujący się terapią sprawców przestępstw seksualnych wskazują na znaczącą skuteczność w procesie leczenia wyznaczenia i realizowania tzw. celów dążenia – obejmujących podnoszenie poziomu zadowolenia z życia, rozwijania własnych zainteresowań. W przeciwieństwie do sytuacji, kiedy chory koncentruje się przede wszystkim na unikaniu zagrożeń, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do narastania frustracji i poszukiwania doznań dewiacyjnych, jako sposobu radzenia sobie ze stresem.

  1. Terapia parafilii – fetyszyzm, fetyszyzm transwestycyjny, masochizm seksualny, sadyzm seksualny

Zakończenie leczenia każdorazowo powinno być ustalane z terapeutą. Ponowny nawrót zachowań parafilijnych jest wskazaniem do konsultacji u specjalisty w celu ustalenia dalszego postępowania terapeutycznego.

mgr Wojciech Sroka, mgr Rafał Rutkowski
www.psychoterapia-rzeszow.pl

https://seksuologia.mp.pl/inne-zaburzenia/104163,zaburzenie-preferencji-seksualnych-parafinie-definicja-etiologia-leczenie

 

11006422_10203776033264626_8320139889849976365_n

 

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...