06
Wrz
2014

ODERWANIE SIĘ czyli zdrowa neutralność – bez wpadania w obłęd….

Oderwanie się nie jest oderwaniem się od osoby, o którą się troszczymy, lecz od bólu, który sprawia nam zaangażowanie się w jej sprawy.

Nie możemy zacząć pracować nad sobą, zacząć żyć naszym własnym życiem, zacząć żywić zdrowe uczucia i rozwiązywać swoje własne problemy, dopóki nie oderwiemy się od przedmiotu naszej obsesji.

Wiele osób przywiązuje się do ludzi ze swego otoczenia i do ich problemów. Nie chodzi o normalne uczucia, takie jak polubienie kogoś, przejęcie się jakimś problemem czy poczucie więzi ze światem. Przywiązanie, to nadmierne zaangażowanie, niekiedy beznadziejne wręcz uwikłanie się w sprawy innych.

Może ono przybierać różne formy:

  •  Możemy zacząć zamartwiać się i skupiać całą naszą uwagę na jakimś problemie lub osobie.
  • Możemy też stopniowo popaść w obsesję kontrolowania osób z naszego otoczenia, kierowania nimi i decydowania o ich sprawach.
  • Zamiast robić wszystko z własnej, nieprzymuszonej woli, możemy zacząć sprowadzać nasze działania do reakcji na zachowania innych.
  • Możemy uzależnić się emocjonalnie od otaczających nas osób.
  • Możemy stać się opiekunami naszych bliskich, zawsze gotowymi spieszyć im z pomocą i umożliwiającymi im funkcjonowanie. Wówczas przywiązujemy się do myśli, że osoby te stale nas potrzebują, a nasze działania ograniczone są ich potrzebami.

Jeżeli całą naszą energię poświęcamy innym i ich problemom, to nie mamy już siły ani czasu, aby zająć się naszymi własnymi sprawami. Sprawy innych pochłaniają nas tak bardzo, że nie możemy czytać, oglądać telewizji, czy pójść na spacer. Żyjemy w stałym napięciu, zastanawiając się, co ona powiedziała, a czego nie powiedziała, co zrobiła albo czego nie zrobiła, albo co jeszcze zrobi. Oczywiście, zawsze jest wiele powodów do niepokoju i zmartwienia, zawsze jest wiele spraw, za które ktoś powinien wziąć odpowiedzialność. Jeśli jednak weźmiemy wszystkie obowiązki na siebie, to dla osób z naszego otoczenia nie zostanie nic. My będziemy się przepracowywać, oni nie będą mieć nic do roboty. Poza tym martwienie się o innych i o ich problemy nic nie daje. Nie rozwiązuje to bowiem tych problemów, nie pomaga innym i nie pomaga nam. Jest to po prostu marnowanie sił i energii.

Czym jest oderwanie się?

Zacznijmy od tego, czym oderwanie się nie jest. Otóż nie jest ono chłodnym i wrogim zerwaniem, nie jest pełnym rezygnacji i przygnębienia pogodzeniem się ze wszystkimi przeszkodami, które los piętrzy na naszej drodze, nie jest absolutną obojętnością na innych i ich problemy, nie jest bezmyślnym oddawaniem się rozkoszom, nie jest wreszcie zrzuceniem ze swych barków prawdziwych obowiązków wobec innych i siebie ani zerwaniem więzów łączących nas z innymi. Nie jest również rezygnacją z miłości i troski, aczkolwiek niekiedy może to być w danym momencie najlepszy sposób oderwania się.

Oderwanie się jest uwolnieniem się (odcięciem, odpuszczeniem) od problemu lub osoby w „duchu miłości”. Uwalniamy się intelektualnie, emocjonalnie i niekiedy fizycznie od niezdrowych i często bolesnych ingerencji w życie i obowiązki innej osoby oraz od problemów, których nie jesteśmy w stanie rozwiązać.

Oderwanie opiera się na następujących przesłankach:

  •  Każdy odpowiada sam za siebie, nie potrafimy rozwiązać problemów innej osoby, martwienie się sprawami innych nic nie pomaga.
  • Przyjmujemy politykę trzymania się z dala od obowiązków innych i zajmowania się tylko naszymi własnymi problemami.
  • Jeśli ktoś wpędził się sam w kłopoty, to musi wypić piwo, które nawarzył.
  • Pozwalamy innym być sobą.
  • Dajemy im swobodę decydowania o sobie i możliwość dorośnięcia do obowiązków. Tę samą swobodę decydowania dajemy tez sobie.
  • Staramy się jak najlepiej przeżyć życie.
  • Staramy się ustalić, co możemy, a czego nie możemy zmienić, a potem rezygnujemy z prób zmieniania tego, czego zmienić nie jesteśmy w stanie.
  • Robimy co w naszej mocy, żeby rozwiązać pojawiające się problemy, kiedy nie uda się ich rozwiązać, przestajemy się nimi martwić i denerwować. Uczymy się z nimi żyć, a może raczej mimo ich.
  • Staramy się znaleźć szczęście w życiu, radując się nawet drobiazgami i dziękując Bogu czy losowi za nie.
  • Uświadamiamy sobie w końcu, że korzystanie w pełni z tego, co mamy, sprawia, że otrzymujemy jeszcze więcej.

Oderwanie się oznacza życie chwilą obecną – życie tu i teraz. Pozwalamy, by nasze życie płynęło swobodnie, nie staramy się wtłaczać go w żadne sztywne formy ani regulować. Nie usiłujemy wpłynąć na bieg wydarzeń. Zapominamy o przykrych wspomnieniach i obawach o przyszłość. Staramy się maksymalnie wykorzystać każdy dzień.

Fakt, że odrywamy się od innych nie znaczy, że przestaliśmy się nimi interesować, ale że uczymy się kochać, dbać o nich i zajmować się nimi bez wpadania w obłęd. Przestajemy robić to wszystko, co wytwarza chaos w naszych umysłach i w naszym otoczeniu. Gdy przestajemy się niespokojnie miotać, gdy wyzwalamy się spod przymusu ustawicznego troszczenia się i kontrolowania, odzyskujemy zdolność podejmowania przemyślanych decyzji o tym, jak okazywać swą miłość i jak rozwiązywać problemy. Możemy wówczas swobodnie wybrać taki sposób zajmowania się innymi, który rzeczywiście pomaga im a jednocześnie nie sprawia bólu nam samym.

Pożytki płynące z oderwania się są wielkie. Odzyskujemy spokój i pogodę ducha, zdolność ofiarowywania i przyjmowania miłości w sposób wzbogacający nas i dający nam nowe siły, swobodę decyzji i możliwość znajdowania rzeczywistych rozwiązań stojących przed nami problemów. Odnajdujemy możliwość życia swoim własnym życiem bez brania na siebie winy czy odpowiedzialności za kłopoty innych. Czasami oderwanie się skłania nawet ludzi z naszego otoczenia, by zaczęli sami rozwiązywać swoje problemy. Przestajemy się o nich martwić, więc w końcu sami zaczynają o siebie dbać. Każdy zajmuje się swoimi sprawami i obowiązkami.

Oderwij się. Odpręż się. Usiądź wygodnie. Weź głęboki oddech. A teraz skup się na swoich sprawach.

10173692_543569522428741_2055434104_n

 

 

 

 

 

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...