29
Maj
2013

chrzanić powódź – orać swoje pole…

„..Mała wioska, gdzie mieszkańcy żyją spokojnie, zajmując się swoimi sprawami. Domy stoją, drzewa rosną, zwierzęta jedzą, ludzie żyją. I nagle rozwiera się zasłona niebios i deszcz wielki na tę wioskę spada. Mała rzeczka płynąca przez wieś wylewa i zalewa wszystko – domy, drzewa, pola, zwierzęta i ludzi. Kto żyw rzuca się do ucieczki. I nagle ktoś z mieszkańców ogląda się za siebie, patrzy na rzeczkę, która jest już gigantyczną lawiną wody, a na powierzchni tej lawiny… Na powierzchni tej lawiny porusza się męska czapka. Tam i z powrotem, tam i z powrotem. – Kto tam jest? Czyja ta czapka? – pyta ktoś z uciekających. I słyszy odpowiedź: – Aaa, to tylko Antek od młynarzów. On chrzani powódź, on orze pole…”

 

KADY-O~1

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...
25
Maj
2013

Pojawiasz się i znikasz…, mam na twym punkcie bzika…. vs współuzależnienie a uzależnienie od osoby.

„Dawno, dawno temu, pewna kobieta przybyła do mędrca żyjącego w górskiej jaskini. Powiedziała mu, że chce się uczyć pod jego kierunkiem i posiąść wielką wiedzę. Mędrzec obłożył ja stosami książek i zostawił samą, aby mogła je w spokoju studiować. Wracał jednak do jaskini każdego dnia, aby przekonać się, jakie poczyniła postępy. W ręce dzierżył ciężki kij. Za każdym razem zadawał jej to samo pytanie:

– Czy posiadłaś już całą wiedzę?

Za każdym razem otrzymywał też tę samą odpowiedź:

– Jeszcze nie.

Wtedy uderzał ją w głowę kijem.

Powtarzało się to przez wiele miesięcy. W końcu pewnego ranka, kiedy – otrzymawszy przeczącą odpowiedź – podniósł kij i zamierzył się na nią, kobieta wyciągnęła rękę, złapała kij i powstrzymała cios.

Szczęśliwa, że uniknęła uderzenia, ale jednocześnie przestraszona, że zostanie skarcona za swe zachowanie, spojrzała na mędrca. Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu zobaczyła, że ten się uśmiecha.

– Gratuluję – powiedział

– Zdałaś egzamin. Teraz wiesz już wszystko, czego ci potrzeba.

– Jak to? – spytała

– Dowiedziałaś się, że nigdy nie dowiesz się wszystkiego – odparł

A przy tym dowiedziałaś się jak uniknąć bólu.”

M. Beattie – Koniec współuzależnienia

 

Współuzależnienie a uzależnienie od osoby

Leszek A. Kapler

Czym różnią się te dwa pojęcia. Zwłaszcza, iż gołym okiem widać że się różnią a nie jestem pewien czy w propozycjach metod pomocy osobom współuzależnionym rzeczywiście się je różnicuje.

Do wyjaśnienia należy kilka kwestii: Czy być od kogoś uzależnionym to samo co być współuzależnionym. Co to znaczy być od kogoś uzależnionym i jak rozumieć to zjawisko w sytuacji gdy partnerem od którego się uzależniło nie jest osoba funkcjonująca nieprawidłowo. Czy i z jakim skutkiem te dwa zjawiska mogą się na siebie nakładać. Czy można mieć zdrową relację i pozostawać w oparciu o nią w związku z niezdrowym (pijącym) alkoholikiem.

Co się dzieje ze współuzależnieniem lub uzależnieniem od osoby po wygaśnięciu konkretnej relacji. I jakie w związku z tymi kwestiami należałoby sobie wyznaczyć zadania w zakresie pomocy czy wręcz terapii stając wobec osoby uwikłanej w takie relacje.

Ani literatura niestety, ani osoby zajmujące się pomaganiem osobom wspołuzależnionym nie są jednoznaczne wobec tych zagadnień. Dla przykładu podaję określenia odnoszące się do wspołuzależnienia w najbardziej dostępnych na rynku pozycjach.

Określenia współuzależnienia na podstawie literatury

Wg Sobolewskiej : taki sposób reagowania na silnie stresową sytuację współżycia z alkoholikiem, bądź inną osobą działającą destrukcyjnie, który powoduje postępujące uwikłanie w tę chorobę (ŚP 1-2 styczeń/luty 1996 s.6-7)

Wg M.Kisiel : Nadodpowiedzialność i nadkontrola to współuzależnieniowe sposoby przystosowania się do destrukcji którą alkoholik wprowadza w związek („Ewa reaguje na picie męża zachowaniami zmierzającymi do poprawy sytuacji, jednak to co robi jedynie tę sytuację utrwala i pogarsza. Ewa nie widzi możliwości skutecznego rozwiązania. Jest uwikłana w picie męża (jest w pułapce) – takie uwikłanie nazywamy współuzależnieniem. (Terapia osób współuzależnionych, IPZ W-wa 1997s.46-47)

Wg Melody Beattie : Współuzależnioną jest osoba, która pozwala na to by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie i która obsesyjnie stara się kontrolować zachowanie oddziałującej na nią w ten sposób osoby. (Koniec współuzależnienia, Media Rodzina od Poznań s.53)

Wg Pia Mellody: Współuzależnienie jest upośledzeniem dojrzałości spowodowanym urazem z okresu dzieciństwa. Łańcuch symptomów charakteryzujący współuzależnienie nazywamy symptomami rdzennymi lub pierwotnymi, określają one stopień w jakim osoby współuzależnione nie są w stanie nawiązać zdrowych stosunków z samym sobą:

  1. Trudność w doznawaniu poczucia własnej wartości czyli trudność w kochaniu samego siebie
  2. Trudność w wytyczaniu granic między sobą a innymi ludźmi czyli trudność w chronieniu własnej osobowości
  3. Trudność w e właściwym poznaniu obiektywnej prawdy o sobie czyli trudność w określeniu kim się jest i w jaki sposób dzielić się sobą z innymi
  4. Trudność we właściwym adresowaniu swoich dorosłych potrzeb i pragnień czyli trudność w troszczeniu się o siebie
  5. Trudność w doświadczaniu i wyrażaniu obiektywnej prawdy o sobie z umiarem czyli trudność we właściwym przeżywaniu swojego wieku i różnych zewnętrznych okoliczności. (Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić, Jacek Santorski &CO Agencja Wydawnicza W-wa 1992 s.15)

Większość tych określeń zwraca uwagę na element przystosowania się do sytuacji w jakiś niekorzystny dla siebie sposób zamiast zdrowego przeciwdziałania jej wpływom. W niektórych z tych wyjaśnień wprowadzono pojęcie działań obsesyjnych (np.: kontrola czyichś zachowań), co kieruje uwagę w stronę uzależnieniowego mechanizmu tych działań, odróżniając go jak rozumiem od zachowań będących wynikiem nieskrępowanego wyboru.

Określenia uzależnienia od osoby na podstawie literatury

Większość określeń opisujących to zjawisko nazywa je nałogową lub obsesyjną miłością

wg Pia Mellody uzależnienie to jest relacją między dwoma osobami polegającą na wywoływaniu intensywnych obsesyjno-przymusowych przeżyć prowadzących do zbudowania więzi tak ciasnych, że bliższe są omotania niż zdrowej poufałości (Toksyczna miłość… s.57)

wg Elżbiety Święcickiej – Macavoy obsesyjna miłość jest zaburzeniem emocjonalnym polegającym na doszukiwaniu się w swoich związkach elementów odrzucenia, wynikającym z sytuacji emocjonalnej w jakiej wzrośliśmy

Współuzależnienie rozumiem jako utrwalony nawykowy sposób reagowania (reakcje emocjonalne, poznawcze, zachowania) jednego członka rodziny na destrukcyjne zachowania lub sytuację innego członka rodziny, np.: związaną z piciem alkoholu, który polega na przystosowywaniu się do postępującego naruszania poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego przez osobę wprowadzającą destrukcję do relacji, wynikający z:

  • braku wiedzy o możliwościach wpływu na zjawisko z jakim się spotykamy (czyjaś choroba, problemy).
  • motywacji do działań powstrzymujących destrukcję i sile zaangażowania się w te działania wynikającej z lęku przed negatywnym rozwojem zdarzeń, zagrażającym ważnym obszarom funkcjonowania, w tym także samej relacji,
  • rozumienie swoich powinności w związkach z innymi względem bliskich osób znajdujących się w trudnej sytuacji, jako konieczność trwania przy kimś, poświęcenia
  • uczenie się czerpania gratyfikacji i dążenie do jej uzyskania ze specyficznych sytuacji i przeżyć z nimi związanych z destrukcyjnymi zachowaniami bliskiej osoby, ukształtowane w trakcie kontaktów z tą osobą, związane z jakimś konkretnym rodzajem destrukcji (np. ulga gdy się nie napije, satysfakcja gdy się uda rozładować jego napięcie, radość gdy się zmniejszy cierpienie)
  • obiektem działań osoby współuzależnionej jest zachowanie związane z piciem

Uzależnienie od osoby (zależność emocjonalną) należy rozumieć jako zachowania względem partnera ukierunkowane na podtrzymanie z nim intensywnej więzi emocjonalnej, mimo rosnących negatywnych kosztów tej relacji – obiektem działań osoby uzależnionej jest więź.

hkoppdelaney700

https://www.youtube.com/watch?v=8vg6R2u-afE

 

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...
21
Maj
2013

Krytyk wewnętrzny…

Czy kiedykolwiek usłyszałeś w swojej głowie głos, który powiedział ci, że nie dasz rady czegoś zrobić, albo że coś nie ma sensu, nie opłaca się, szkoda zachodu? To „krytyk wewnętrzny”, który wie jak sprawić, żebyśmy poczuli się gorsi, niekochani, brzydcy, głupi i kiepscy w łóżku. Tak, tak, tam też go znajdziesz.

Na czym polega krytyka wewnętrzna? Kto to jest „krytyk wewnętrzny”?

Upraszczając, to wewnętrzna strona nas, która patrzy jakby z zewnątrz na to jacy jesteśmy lub co i jak robimy, i wydaje krytyczne oceny i osądy. Nie jest względem nas obiektywna, tylko nieżyczliwa. Czasem nawet nie musi nic mówić, gdyż dobrze tę naszą stronę znamy, wiemy dokładnie co myśli, na samo poczucie jej obecności spinamy się i albo zamieramy, albo uciekamy, albo gorączkowo staramy się ją zadowolić. Sami też czasem stajemy w tym miejscu, wtedy bezlitośnie patrzymy sami na siebie, bądź innych. Natężenie krytyki wewnętrznej, jej forma czy treść, jak i intensywność naszej reakcji na nią, może być różna u różnych osób, ale też może się różnić w zależności od sytuacji czy dnia. W sytuacji gdy byliśmy świadkiem lub obiektem przemocy w dzieciństwie, wtedy „krytykowi” towarzyszy lub go wyręcza, ktoś gorszy – wewnętrzny „opresor”. Postać, która może nawet nie ma nam nic do powiedzenia, tylko korzystając ze swojej siły, od razu nas atakuje, usuwa, niszczy, wyklucza, spycha, zakrzykuje, zabija… różnie możemy tego doświadczać…

Nasze reakcje w tych sytuacjach mogą być same w sobie tak trudne, iż mogą uniemożliwiać jakąkolwiek obronę lub ucieczkę przed „krytykiem”. W takiej sytuacji nauczyliśmy się emocje i uczucia odcinać. Oderwani od swoich uczuć, możemy zauważać jakieś sygnały, że coś się kiedyś wydarzyło, albo że ciągle się w nas dzieje. Sygnałami mogą być np. wykluczające nas systemy przekonań, niska samoocena, niewiara w siebie, depresja, nerwica, brak zadowolenia z życia, stałe napięcie lub apatia, powracające dominujące uczucie bezradności i niemocy, niemożność zrealizowania zamierzeń, problem z relaksowaniem się czy wypoczynkiem, ataki paniki lub silnego niepokoju w normalnych codziennych sytuacjach…

Z powodu wewnętrznej krytyki możemy mieć trudności w wielu sferach życia. Każdy i każda z nas ma jednak jakieś marzenia i pragnienia do realizacji których podchodził/a już nie raz i za każdym razem odbijał/a się od „niewidzialnej ściany”, zmuszającej do rezygnacji z nich. Krytyka i pośrednio nasza reakcja na nią, stwarza właśnie taką niewidzialną ścianę.

Jak to możliwe, że oddajemy mu w ręce decydowanie o naszym losie? Bo do tego się to sprowadza. I jak go skutecznie unieszkodliwić?

Jak zamienić destrukcyjną samokrytykę w twórcze wsparcie? Jak uczynić sprzymierzeńca z krytykującego głosu w twoim wnętrzu?

Możesz nauczyć się rozpoznawać „wewnętrznego krytyka”, rozmawiać z nim i odpowiednio z nim postępować, tak aby stał się twoim przyjacielem.

4df1e282a859cdf365b7662dda45ec41

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...
14
Maj
2013

Wybór…

„Nie mają odwagi zmierzyć się z poczuciem zagrożenia, które samotność wydobyłaby na powierzchnię. W rzeczywistości wielu ludzi woli umrzeć niż spojrzeć w oczy tym lękom. To również jeden z powodów, z których alkoholicy nie potrafią rzucić nałogu – porzucenie swej jedynej wyspy bezpieczeństwa ujawniłoby uczucia i problemy, stojące w tle picia. Prawdziwe wyzdrowienie wymaga zajęcia się tymi sprawami. Choć trzeźwość jest warunkiem wstępnym, sama w sobie nie wystarcza. Pozbycie się swoich struktur bezpieczeństwa często wywołuje tak olbrzymi strach, że nie jesteśmy skłonni się z nim zmierzyć, póki nie mamy innego wyboru niż go wypuścić.”

lot-balonem

Tommy Hellsten „Odwaga poddania się”

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...
10
Maj
2013

Kobiety, które kochają za bardzo…

„Termin „nałóg” brzmi groźnie. Podsuwa obraz ofiary heroiny, której ręce pokłute są igłami, a życie jawnie zmierza ku autodestrukcji. Nie do płci przeciwnej. Tymczasem wiele z nas naprawdę traktuje mężczyzn jak narkotyk. I nie wydobędzie się z tego, nie pojąwszy uprzednio całej powagi swej sytuacji.

Jeżeli kiedykolwiek dałaś się opętać mężczyźnie, musiałaś chyba czasem mieć wrażenie, że źródłem wszystkiego nie jest miłość, lecz strach. Kto kocha obsesyjnie, wciąż się boi – boi się samotności, boi się bycia nie kochanym i nie docenianym, boi się lekceważenia, a nawet zagłady. Kochamy w rozpaczliwej nadziei, że mężczyzna uśmierzy nasze lęki. Niestety, nasze lęki – a wraz z nimi obsesje – pogłębiają się, aż w końcu darzenie miłością po to, by ją otrzymać w zamian, przeistacza się w główną siłę napędową naszego życia. A skoro strategia nie przynosi efektów, próbujemy jeszcze raz, kochamy jeszcze mocniej. I tak zaczynamy kochać za bardzo.

Kochać za bardzo to popaść w obsesję i nazwać ją „miłością”, a następnie pozwolić, by owładnęła naszymi uczuciami i zachowaniem do tego stopnia, że nie potrafimy odejść od mężczyzny, choć doskonale wiemy, że ma to rujnujące skutki dla naszego zdrowia i równowagi psychicznej. Kochać za bardzo to mierzyć miłość rozmiarami naszych męczarni”

Robin Norwood „Kobiety, które kochają za bardzo”  i ciągle liczą na to, że on się zmieni….

14411941

fotografia: Dariusz Klimczak

 

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...
02
Maj
2013

Odwaga poddania się…

„kiedy stukające piszczelami kościotrupy wyłaniają się z naszej szafy, musimy skonfrontować się ze swoim brakiem poczucia bezpieczeństwa i ze swoją fasadą. To dlatego nikt nie podejmuje psychoterapii dla przyjemności. Ludzie zwykle zaczynają ją dopiero, gdy próbowali już wszystkiego innego i wyczerpują się im dostępne opcje. Zaczynamy się zmieniać tylko wtedy, gdy niezmienianie się byłoby zbyt bolesne. Ból i cierpienie zmuszają nas do osobistego wzrostu i rozwoju. Tylko przez spojrzenie w oczy temu cierpieniu możemy ostatecznie połączyć się ze swoim najgłębszym ja.

Aby móc spojrzeć w oczy noszonemu w głębi siebie poczuciu zagrożenia, musimy być z kimś. Nie możemy przyznać się do słabości bez oświeconego świadka, który rozumie, dokąd zmierzamy, i będzie nam towarzyszył przez cały czas tej drogi. Towarzyszem tym może być terapeuta, fachowy doradca, małżonek, przyjaciel czy grupa samopomocy; może to być książka czy nagranie audio, które są pewną formą interakcji z człowiekiem; albo może to być dowolna kombinacja tych czynników.”

Tommy Hellsten „Odwaga poddania się”

tumblr_lbpw9jVN1G1qz6bpro1_500

obraz: Tran Nguyen

Czytaj więcej ...
Czytaj mniej ...